Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziwaczek peruwiański. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziwaczek peruwiański. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 września 2018

Zaległości

   Na blogu "Życie Anny" wytłumaczyłam się z tak długiej nieobecności. Przez ten czas na działce kwitły kwiaty i dojrzewały owoce i warzywa, nic nie uschło, nic nie więdło, bo przypomnę, że nasza działka jest bardzo mokra.
   Długo kwitły hortensje, które mąż solidnie podwiązał przed wichurami.



Obok białej hortensji kwitł fioletowy rozwar.

 
W kółeczku na trawniku dzielnie rosły wykopane przez dziki dziwaczki peruwiańskie, których nasionka przysłała mi Ela. O dziwo, uchowała się też jedna acidantera i tygrysówka.




Część dziwaczków została posadzona w innych miejscach, które chyba lepiej im odpowiadały, bo już zakwitły.



  
Warto poczytać o tym dziwaczku, bo to jeden wielki kwiatowy dziwoląg.

   Już dawno przekwitły piękne różowe, nakrapiane lilie, ale tegoroczne zdjęcia zaprezentuję.




    Na koniec latra, na której przysiadły motyle.


   Dodam, że niesamowicie dokuczały upały, gdy rano się budziłam, to na termometrze w słońcu byly 44 stopnie Celsjusza. Gdy słońce chowało się za wieżowce, było 35 stopni, gdy późną nocą szłam spać, za oknem było 30 stopni, a w mieszkaniu 33-34 stopnie. Bardzo ciężko było przeżyć te afrykańskie upały, ale jakoś przeżyłam.
 

czwartek, 21 czerwca 2018

Zaczęło się lato, zakwitły hortensje

   Właściwie lato jest już od miesiąca, a może nawet dłużej. Najgorsza jest susza, bo zbiory będą mniejsze, a żywność droższa.
   W pierwszym dniu lata prognostycy zapowiadają wichury, burze, opady gradu, a nawet trąby powietrzne. Deszcz się przyda, bo wszystkie trawniki w mieście są żółte, a krzewy i drzewa ledwo żyją. Inaczej jest na naszej mokrej działce, gdzie wszystko jest zielone.
   Zakwitły różowe i białe hortensje i tak wczoraj wyglądały:





Jak widać, wszystko jest zielone, a hortensje wysokie. Przed chwilą mąż pojechał na działkę, aby je zabezpieczyć przed złamaniem w czasie burzy.
   Mąż regularnie kosi nasze łączki i dróżkę przed działką. 


   Pod płotem zaczął kwitnąć liliowiec, który rośnie tu chyba dwa- trzy lata.



Cieszę, że ma tak dużo pąków, które po kolei zaczną się rozwijać.

   Warzywa mają się dobrze i nie są niepokoje przez dziki. Jedną turę rzodkiewek już zjedliśmy, teraz rosną następne. Gdzie tylko można, mąż flancuje sałatę, którą chyba będziemy rozdawać, bo sami nie zdołamy zjeść.


Chyba niedługo będziemy mieć własną fasolkę szparagową, którą uwielbiamy. 


   Cały czas monitorujemy nasze dziwaczki, których nasiona dostałam od Eli. Cieszę się, że  tak sponiewierany przez dziki, pięknie rośnie.


   Teraz ze strachem czekam na zapowiadaną burzę.