sobota, 26 maja 2018

Czas kwitnienia orlików i piwonii

   Nigdy nie mogę się doczekać, aż zakwitną te dwa tytułowe kwiaty. Orliki rosną u nas prawie od samego początku, najpierw były barwne, teraz po corocznym wysiewaniu do gleby straciły intensywność kolorów. Dominują niebieskie lub fioletowe i bladoróżowe.






   Gdy tylko przekwitną i uschną, pozrywam je i wysieję wszędzie, gdzie tylko będzie puste miejsce. Może też poproszę sąsiadki, aby pozwoliły mi zebrać nasiona swoich orlików, które mają ładne kolory.

   Piwonie mamy też od dawna, te najpiękniejsze różowe dostałam od sąsiada, który już od kilku lat nie przychodzi na swą kiedyś bardzo zadbaną działkę. 
Jeszcze niedawno były w pąkach...


... a teraz już rozkwitły. 



Choć nie pozwalam mężowi zrywać kwiatów, to jednak zawsze piwonie przynosi do bukietu i od wczoraj trzy stoją w kryształowym wazonie. Dziś mąż zerwał pozostałe i zawiózł na cmentarz z okazji Dnia Matki. 
    Zaczęły też kwitnąć irysy; bardzo podoba mi się ten duży na tle łodyg malutkich irysików, które też już kwitną.


   Według mojego męża te kwiaty poniżej to kaczeńce, a według mnie to śniedek i raczej proszę wierzyć mnie. Cebulki śniedka dawno temu dostałam od sąsiadki, ale nie miałam wtedy pojęcia, że tak się rozrosną i na dodatek ich cebulki znajdą się na głębokości prawie pół metra. Teraz śniedek rośnie w wielu miejscach i trudno się go pozbyć.


Trudno też pozbyć się tataraku, mąż go powycinał, ale przecież jego kłącza też są głęboko pod ziemią i niedługo wybiją na powierzchnię. Gdy jeszcze miałam siłę pracować na działce, wkładałam ręce na pół metra do ziemi i wyciągałam te kłącza. Niestety, teraz już nie jest mi to dane, mogę tylko instruować męża, co i jak ma zrobić.

    
   Na razie jest czysto, ale to tylko kwestia kilku dni, aby znów walczyć z tatarakiem. W kółeczku wzeszedł już dziwaczek peruwiański oraz tygrysówka i  acidantera. Do kwitnienia szykuje się pięciornik i rozwar.

poniedziałek, 14 maja 2018

Azalia, kalina i konwalie

   Od dzisiaj zmienia się pogoda, po kilku upalnych i wietrznych dniach ochłodzi się i nadejdą burze ze wschodu. Bardzo interesuje mnie pogoda, bo od niej zależy moje samopoczucie i stan zdrowia.
   Jednak patrząc na to, jak jest na działce, każdemu może się poprawić samopoczucie. Dalej jest pięknie, choć już przekwitły tulipany, a na ich miejscu wyrosło i zakwitło mnóstwo konwalii. Przypominam, że to trujące kwiaty.



   Nasza azalia w tej chwili jest urocza, za nią stoi naprawiony i pomalowany  wiatraczek, prezent od naszych przyjaciół.




   Obok wiatraczka rośnie kalina, którą wyhodowaliśmy z małego krzywego krzaczka.





Mąż wczoraj obciął jedną gałązkę z czterema białymi pomponikami, bo zahaczała o śmigło wiatraczka. W tej chwili stoi w mieszkaniu w butelce po piwie i nareszcie powąchałam, jak pachnie kalina- zapach jest bardzo delikatny.
   Na podwórku naszego syna rośnie młody krzaczek białego bzu.


    Na ścianie naszej altanki jest już bardzo wysoki clematis i nie możemy się doczekać, kiedy zakwitnie.


  Na koniec starsze zdjęcia z działki:


Ciekawa jestem, czy mieszczuchy wiedzą, co w tym miejscu jest posadzone.


Chyba wszyscy rozpoznają paprocie, które trzeba dyscyplinować, bo tak samo jak konwalie rozeszłyby się po całej działce.

    Roślina, którą najtrudniej jest zdyscyplinować, to tatarak, którym dawno temu obsadziliśmy stare oczko wodne. Oczka już dawno nie ma w tym miejscu, a tatarak szaleje i jest gorszy niż perz.
  Przedwczoraj w kółeczku na trawniku posialiśmy dziwaczka peruwiańskiego, którego nasiona dostałam od Eli , gdy urośnie i zakwitnie, na pewno go zaprezentuję.  

SERDECZNIE POZDRAWIAM WSZYSTKICH, KTÓRZY WIRTUALNIE ZAWITAJĄ NA  NASZĄ DZIAŁKĘ.