Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kaczuszki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kaczuszki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 kwietnia 2018

Mamy prawdziwą wiosnę

   Dziś zobaczyłam z balkonu, że drzewa, które na razie miały tylko pąki, już się zazieleniły; na razie delikatnie, ale gdy noce będą tak ciepłe, jak ostatnio, to szybko całe drzewa będą zielone.
   Na działce dalej kwitną krokusy:




   Nieśmiało zaczynają kwitnąć pierwiosnki:


   Na trawnikach pojawiły się stokrotki:


   Zimowit, który zacznie kwitnąć pod koniec lata, już wypuścił swe duże liście:


   Nasze miniaturowe żonkile jeszcze nie kwitną, ale za płotem  u sąsiadki już się żółcą.


   Mamy już oczyszczoną działkę pod płotem oraz grządkę z hiacyntami, które mają zalążki kwiatów:


I pomyśleć, że teraz jest pusto i czysto, a za miesiąc zrobi się w tym miejscu gąszcz.

O dziwo, w mieszkaniu kwitną już od dwu tygodni różowe pelargonie:


    Mąż lubi jeździć na działkę rowerem, bo po drodze może sfotografować staw, który powstał po wybraniu gliny. Gdy się przymierzał do pstryknięcia zdjęcia, nie widział przy brzegu kaczuszek, zobaczył je dopiero w domu. Widocznie w tym czasie podpłynęły, bo myślały, że mąż chce je nakarmić.


                  Za stawem są nasze ogródki działkowe.

wtorek, 10 marca 2015

Marcowa wizyta na działce

   Skoro na wielu blogach czytam o rozwiniętych krokusach, to dlaczego nie miałyby się rozwinąć na naszej działce. Wczoraj postanowiłam to sprawdzić, bo dzień był wyjątkowo piękny. Niestety, nasza działka jest zbyt zimna i wilgotna, o czym niejednokrotnie pisałam, wiec zamiast zastać tam piękne zagony krokusów, zobaczyłam tylko trzy kępki żółtych i to na dodatek jeszcze w pączkach.



   Dzisiaj też jest piękna pogoda, więc może się szybko rozwiną i będą wyglądały tak jak te, które przysłała mi Anulka z Antwerpii.


   Jeszcze kwitną u nas przebiśniegi, choć na pewno w wielu ogródkach już nie ma po nich śladu.

  
   Nie widać też żonkili, choć mamy ich mnóstwo, dlatego umieszczę zdjęcia żonkili belgijskich.


   Nasze szafirki mają jeszcze zeszłoroczne listki i nie widziałam, aby miały ochotę zakwitnąć, za to w Belgii mają już pączki.


   W drodze powrotnej pojechaliśmy z mężem nad niewielkie jeziorko, które jest pozostałością po wybranej glinie. Koniecznie chciałam zobaczyć pływające tam kaczuszki.  Nad wodą byli już jacyś wędkarze (choć nie wiem, czy są tam jakiekolwiek ryby) oraz grupa dziewcząt z pobliskiego liceum lub gimnazjum z dwiema nauczycielkami. Nikt nie straszył kaczek, więc mogliśmy zobaczyć, jak pływają, a nawet latają nad wodą.



   Na zakończenie zaprezentuję wazon z różowymi różami, które dostałam od męża z okazji Dnia Kobiet.