Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brzoskwinia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brzoskwinia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 kwietnia 2016

Między sobotą a środą

   Miałam jechać na działkę w minioną niedzielę, ale że zapowiadano opady, wybraliśmy się z mężem w sobotę, bo była prześliczna pogoda. Najbardziej interesowały mnie hiacynty posadzone na jesieni. Nie zawiodły mnie, bo rozkwitły, ale tylko jeden był niebieski, pozostałe- różowe.
Tak wyglądały w sobotę:


A tak w środę:


Dołączył do nich tulipan i żonkile. 


W sobotę tylko jedna kępa tulipanów miała pąki kwiatowe:


A w środę zaczęło kwitnąć mnóstwo tulipanów i przeważnie w żółtym kolorze, ale to już taka tradycja na naszej działce. Natomiast te pierwsze pąki w ogóle nie rozwinęły się.  Ot, takie kaprysy natury!





Podejrzewam, że już dzisiaj wszystkie rozkwitły. Niestety, mijający tydzień był deszczowy, bywało, że zaświeciło słońce, ale po jakimś czasie nadciągały chmury i padał silny deszcz. Kapryśna ta kwietniowa pogoda!


Jednak żadna zła pogoda nie przeszkadza barwinkowi, który okrywa kamienie. 


   Przy tej forsycji trochę postałam, bo wdałam się w pogawędkę z panem Andrzejem, mężem pani Toli, który koniecznie chciał obdarować mnie rabarbarem. Rabarbar to smak dzieciństwa- smak kompotu i smak ciasta drożdżowego z kruszonką. Właśnie o tych smakach gawędziliśmy z sąsiadem.




   W środę okazało się, że zaczęły kwitnąć szafirki, na razie nieśmiało i niewiele, ale już dzisiaj może ich być cały rządek.

   W sobotę, opuszczając naszą działkę,  sfotografowałam kwitnące drzewko brzoskwiniowe u innych sąsiadów.


Potem mahonię u następnych sąsiadów:


   Dzisiaj chyba nie wybierzemy się na działkę, bo choć obudziło mnie słońce i śpiewające ptaki, to w tej chwili nadciągnęły deszczowe chmury, ale ptaki dalej wiodą swe trele i nie przeszkadza im hałas licznych samochodów i motocykli.
   Dodam, że pani Tola obdarowała mnie pokaźną kępką śnieżycy wiosennej, tak jak obiecała.
 
CZY KTOŚ JESZCZE WĄTPI, ŻE WIOSNA TO NAJPIĘKNIEJSZA PORA ROKU?!

sobota, 2 maja 2015

Święto flagi i tulipanów

   Od wielu lat wywieszamy na balkonie polską flagę, która wisi od 1 do 3 maja. Trochę to kłopotliwe, bo często trzeba wychodzić na balkon i ją poprawiać. Jeśli w nocy jest wichura, trzeba flagę zdejmować, bo jest taki łopot, że nie można zasnąć. Na szczęście wczoraj i dzisiaj jest niezła pogoda i flaga spokojnie sobie wisi, co widać na załączonym zdjęciu zrobionym z uliczki przed naszym wieżowcem. Niestety,  nasza flaga jest osamotniona, bo żaden z sąsiadów nie pamiętał o 3-dniowym święcie, które powinno się uhonorować polskimi barwami.


   O świętach majowych od lat pamięta nasz działkowy sąsiad, pan Andrzej, który przed swoją altanką zamontował specjalny maszt.


   A na działce trwa istne zatrzęsienie kwitnących tulipanów. Jeszcze przedwczoraj ta kępka miała stulone kwiaty, a wczoraj już się rozwinęły.



   Nie chcę prezentować wszystkich rozkwitłych tulipanów, bo chwaliłam się nimi w ubiegłym roku, jedynie jeszcze pokażę je na zagonku, który widać, gdy wchodzi się na działkę.


   Na naszej działce od ubiegłego roku zaszło wiele zmian, bo mąż pozbył się ogromnej czereśni i śliwy, gdyż od wielu lat nie owocowały. Przesadził też kilka krzaków borówki amerykańskiej, bo słabo rosły, chyba miały zbyt mokro. W miejscu gdzie była czereśnia, rośnie malutka jabłonka, która, o dziwo, już kwitnie. Ciekawe, czy w tym roku będzie miała jabłuszka.


   Jak widać na zdjęciach, trawa jest niesamowicie bujna i dziś mąż pojechał, aby ją skosić. Obiecał, że wysokość ostrza kosiarki ustawi tak, aby nie skosić pączków stokrotek. Te rozkwitłe widać za donicami z wsadzonymi begoniami, lobelią, fuksją i żeniszkiem.


   Kiedyś narzekałam, że nie widać trzmieli i pszczół, jednak udało nam się sfotografować dwa ogromne trzmiele na brzoskwini. Niestety, nie można było podejść bliżej, bo się płoszyły. Można je zobaczyć na gałązkach po lewej stronie zdjęcia.


   I na koniec strażnik naszej działki, kot, który po najedzeniu się patrzy, czy wszystko jest w porządku.


   A nie, to jeszcze nie koniec, bo muszę pokazać, że niedługo będziemy się cieszyć bzem, który tylko czeka, aby się rozwinąć i odurzyć nas swoim zapachem.