czwartek, 28 sierpnia 2014

Najpierw grzyby, a potem wszystkiego po trochu

   W naszym mieście gruchnęła wieść, że w lasach pojawiły się grzyby, a że mój mąż to zapalony grzybiarz, więc natychmiast wsiadł na rower i pojechał niedaleko domu. Wrócił uradowany z dość obfitym plonem.


Niestety, na razie rosną same podgrzybki i rzadko kiedy kurki. Zawsze proszę męża, aby koniecznie sfotografował mi muchomorka, bo pałam sympatią do tych trujących grzybów, które nie udają żadnych innych, są po prostu sobą  i żaden niedoświadczony grzybiarz ich nie zerwie.


   Akurat ten okaz jest mało urodziwy, bo dopiero wykluwa się z mchu, ale jeśli nikt go nie zniszczy, to za kilka dni będzie ozdobą lasu. 

   W sobotę mąż wyprawił się  w pobliże działki i po trzech godzinach wrócił z takim koszykiem. Dodam, że mąż po powrocie z lasu prawie natychmiast czyści grzyby i na dodatek je liczy. Tych było 257 podgrzybków i dwa borowiki. Na wysyp borowików trzeba jeszcze poczekać.


Wszystkie już są w occie.

   Półtora tygodnia temu odwiedziliśmy moją jedyną przyjaciółkę, która mieszka w odległości 40 kilometrów od mojej miejscowości. Nie znam takiego drugiego człowieka, który by tak bardzo jak moja Jagusia (Jadzia) kochał zwierzęta.  W jej posiadłości znajdą miejsce wszystkie chore i porzucone przybłędy. Poniżej jest kocica zwana Mamunią i choć wygląda bardzo młodo, to już wychowała kilka miotów kociątek.



  Na tym drugim zdjęciu Mamunia przygląda się kundelkowi Łatkowi, który jest zakochany w Jagusi i nie odstępuje jej na krok. Gdy Jagusia siada, psinka kładzie się naprzeciw niej i nie spuszcza oczu ze swej pani. Szkoda, że na zdjęciu nie widać sympatycznego pyszczka.


   Na wiosnę kupiliśmy w markecie bardzo tanie begonie i niecierpki. Posadziliśmy je w donicach, ale przyszedł przymrozek i zwarzył nam akurat te kwiaty. Nie daliśmy za wygraną, nie wyrzucaliśmy kwiatów i proszę- odbiły się od dna. (Dodam, że są dwa czasowniki: ważyć i warzyć, więc napisałam poprawnie, choć mój słownik internetowy wskazuje na błąd ortograficzny).



   I na zakończenie zdjęcie jedynego słonecznika na naszej działce, który przypomina o jesieni.


ŻYCZĘ WSZYSTKIM CIEPŁYCH I SŁONECZNYCH DNI, A JESIEŃ NIECH NA RAZIE O NAS ZAPOMNI!

41 komentarzy:

  1. u nas całe mnóstwo borowików. i o dziwo nie w lasach a w rowach, jak maślaki. a jeśli w lesie jest rów, to i tam rosną. raj dla mojego męża!
    u mnie wiele roślin zmarnowało się przez przymrozki i niestety nie odbiły.
    serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ewo, u nas jeszcze nie ma wysypu borowików, ale to kwestia czasu. Jak widzisz, nasze grzybki są malutkie, bo nawet nie zdążą urosnąć, a już je ludzie wycinają.
    U nas przymrozki tylko zaszkodziły świeżo posadzonym niecierpkom i begoniom. Pozostałe rośliny nie ucierpiały.
    Gorąco pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. A u nas wcześnie rano jak jeszcze było ciemno podobno był szron na trawie , bryy zimny sierpień , oj zimny!
    To już macie parę słoiczków grzybków. Moja mama pali się na grzyby jutro z rana.
    Zwierzątka przemiłe , a kwiaty w donicy piękne .
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas noce są dość zimne, ale szronu jeszcze nie było i oby był jak najpóźniej.
      Zbieranie grzybów to wielka przyjemność, tylko trzeba znać się na grzybach, aby nie zerwać jakiegoś szatana.
      Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  4. Aniu, jaki imponujący zbiór grzybów ! Uwielbiam chodzić po lesie i zbierać grzyby ale nie lubię ich jeść. Ja też znajomą, która ma serce dla zwierząt i opiekuje się niechcianymi znajdkami i podrzutkami. W mojej okolicy ludzie pozbywają się problemu i podrzucają szczenięta i kotki. Sama miałam już kilka podrzutków i wszystkie na szczęście znalazły domy :)
    Kociczka Mamunia ma bardzo słodkie oczka i przepiękne sumiaste wąsy...słodka istotka :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu, lubię grzyby w każdej postaci, najlepsze są suszone- dodaję je do bigosu i gołąbków.
      Dobrze, jeśli znajdą się dobrzy ludzie, którzy przygarną niechciane znajdki.
      Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  5. Wspaniały zbiór grzybów , aż troszkę zazdroszczę. Ja też pójdę w las i może mi się uda też coś nazbierać. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gigo, na pewno coś znajdziesz, może Pepa Ci pomoże;)
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  6. Wow tyle grzybków, podziwiam...
    Zdolny Twój mąż ...
    Bardzo lubie grzyby jeść, ale nie znam się na rodzająch...
    Dostaje od siostry...
    Śliczna koteczka, wygląda młodo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu, też lubię zbierać grzyby i znam się na nich, ale zdrowie nie pozwala mi na wałęsanie się po lesie. Mąż w sobotę też wybrał się na grzyby i teraz je suszymy.
      Mamunia jest śliczna, ufna i zadbana, jak wszystkie koty mojej przyjaciółki..
      Pozdrawiam.

      Usuń
  7. Zbiory imponujące !!
    Kotek sympatyczny, chociaż ja jestem psią mamą i moja Kama też mnie wielbi, jak Łatek swoją panią. Z wzajemnością zresztą. Serdeczności Aniu ślę :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anulko, Łatek miał rozdarty cały bok, bo pogryzł się z jakimś psem i to Jagusia go wyleczyła, więc dlatego odwdzięcza się taką wiernością..
      Grzybów już mamy więcej, bo mąż w sobotę też był na grzybach.
      Gorąco pozdrawiam w deszczową sobotę.

      Usuń
  8. Kocham grzyby zbierać i jeść.Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agatko, też lubię jeść grzyby, ale już nie wybieram się do lasu, bo zdrowie mi nie pozwala.
      Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  9. Grzybów praktycznie nie zbieram, bo się nie znam :) Znam tylko podgrzybki maślaki kanie i prawdziwki, reszta dla mnie jest nie jadalna:) Cenię tych którzy znają się na grzybach i potrafią naprawdę nazbierać mnóstwo różnych gatunków. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Desperado, chyba tylko wyjątkowy znawca wie, jaki grzyb znalazł. Mój mąż zbiera tylko te, które zna, jeśli ma wątpliwości, to wyrzuca. Powinieneś nazbierać grzybków na zakąskę.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  10. Na grzybach jak wiesz nie znam si ę . Swojego czasu robiłam sporo przetworów .Dzisiaj korzystam z tzw "trofiejnych" suszonych Mam w rodzinie zapalonych zbieraczy i czasem wyskocza z jakimś wonnym prezentem. Serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andante, my też rozdajemy grzyby, bo przecież sami tylu nie zjemy.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  11. ...Na zakończenie dnia,
    pozdrowienia dwa.
    Jedno cieplutkie i milutkie,
    drugie rozkoszne i słodziutkie...

    ¯*•. CUDOWNEGO WIECZORU
    ...*•-•* SPOKOJNEJ NOCY
    ……. .•*..*SŁODKICH SNÓW

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Agatko.
      Życzę Ci miłego popołudnia. U nas pada, więc u Ciebie chyba też.

      Usuń
  12. Jakie piękne grzybeczki.
    Muchomorki są oczywiści bardzo fotogeniczne i należy je fotografować.
    Kicia pani Jagusi jest urocza, a piesio też już chyba nie młody.
    Słonecznik niech się złoci w słonku wrześniowym.
    Miłej niedzieli Aniu życzę:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolu, akurat ten muchomorek nie był fotogeniczny.
      Nikt nie wie, ile wiosen liczy sobie Łatek, bo to przybłęda.
      U nas dziś od południa pada i nie ma zamiaru przestać, więc chyba slonecznik nie jest zadowolony.
      Gorąco pozdrawiam.

      Usuń
  13. Aniu, mam tak samo z muchomorkami! Gdzie tylko je widzę, robię zdjęcia. Są śliczne. Ostatnio widziałam je w lasku przy ulicy Jeleniogórskiej, niedaleko od mojego domu.

    Jak żył mój tato, zawsze miałam dużo grzybów, bo on uwielbiał je zbierać,teraz nie mam. Nie przepadam, choć na wigilię by sie przydały.

    Pozdrawiam ciepło, j.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JoAnno, do lasu przy Jeleniogórskiej chodziliśmy całą klasą na wagary;)
      Suszone grzybki zawsze kojarzą się z Wigilią, dlatego warto samemu nazbierać, bo do kupnych nie mam zaufania.
      Cieplutko pozdrawiam w deszczowy dzień.

      Usuń
  14. Wspaniale tyle grzybów ,u nas było deszczu mało to i grzybów niema,a bardzo lubię je zbierać.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Modraszko, nas deszcz nie oszczędzał. Owszem, były suche i słoneczne dni, więc grzyby nam obrodziły.
      Mąż się cieszy, bo grzybobranie to jego ulubiona rozrywka i o godzinie 6 rano jest już w lesie.
      Szkoda tylko, że od dwóch dni nie widzieliśmy słoneczka, jedynie ciemne chmury sunące nisko nad miastem i deszcz.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  15. Aniu ale mi zapachniało grzybami. Prześliczne mąż grzybki uzbierał i to aż tyle.
    U mnie słyszałam, że też są grzyby ale ja raczej w tym roku nie pojadę na nie. Mąż prawie całe dnie w pracy a ja nie mam innego kierowcy, niestety :)
    A z niecierpkami to czasami i tak bywa, że w końcu odbiją...
    Ja już też tak raz z nimi miałam.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może byś się, JaGuś, umówiła z jakimś zmotoryzowanym sąsiadem? Mąż znowu dziś o godz. 6 rano wybrał się na grzyby. Tym razem nazbierał dość duże, w sam raz do suszenia.
      U nas lasy pełne grzybiarzy, tylko nie wszyscy potrafią zbierać grzyby.
      Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  16. Też wybrałam się dziś na grzyby z moim tatą, który się na nich zna...Muszę moje zbiory pokazać na blogu...Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że na grzybach trzeba się znać, a jesli ma się jakieś wątpliwości, trzeba bez żalu wyrzucić.
      Czekam na Twoje grzyby.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  17. Nie mogłam się napatrzeć na grzybki. U nas chyba ich jeszcze nie ma. Pojawiają się później niż wszędzie. Mam ochotę na podgrzybki smażone na masełku. Macie grzybne lasy i tego tak trochę zazdroszczę. U nas upalna pogoda, a mnie już piąty dzień boli głowa. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Loteczko, dziś mąż porządnie nachodził się, zanim nazbierał kosz grzybów. Chyba wszyscy emeryci postanowili wyruszyć do lasu, bo było ich pełno.
      To prawda, że moje województwo jest nazywane zagłębiem grzybowym, bo rzadko zdarza się rok, gdy ich nie ma.
      U nas od wczoraj jest ciepło, ale niezbyt gorąco. Najważniejsze, że już niebo nie jest zasnute ciemnymi chmurami z deszczem i nie zatapia nam działki.
      Gorąco pozdrawiam.

      Usuń
  18. Witaj Anno!
    Mnie sie zrobilo zal że nie mogłam wyruszyć na grzybki ale również

    coś nazbierałam.W środę bylismy w opolskim(trzy godziny jazdy w jedną stronę )i nazbierałam duży koszyk grzybów z czego jestem bardzo zadowolona relacja będzie.Obecnie korzystam z laptopa syna(wnuki wybieram do szkoły i przedszkola) bardzo piękne okazy grzybkow oraz śliczny post kotek wspanialy
    serdecznie pozdrawiam jeszcze latowo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wando, każda gospodyni powinna zrobić zapas grzybów na zimę, bo jak można na świątecznym stole nie podać bigosu z grzybkami. Panowie też chętnie jako zakąskę do trunków nabiją na widelec grzybka w occie.
      Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  19. W tym roku jest wysyp, ciepło w lesie, więc rosną na potęgę. Piękne okazy. Ja w tym roku suszę, bo z tamtego mam jeszcze kilkanaście słoiczków. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbyszku, u nas zaczął się drugi wysyp grzybów, ale ciągle brak borowików. Ja już mam nowe słoiczki grzybków w occie i duży słój suszonych.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  20. Klik dobry:)
    Wczoraj na targu widziałam borowiki, ale nie kupiłam, bo ja grzybów nie jadam. Jedynie na Wigilię Bożego Narodzenia kupuję suszone.

    Pozdrawiam serdecznie.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. AlEllu, po prostu nie wychowałaś się wśród lasów tak jak mój mąż i ja i nie zasmakowałaś w świeżych grzybach. Nigdy nie kupuję grzybów, a szczególnie suszonych, bo nie mam do nich zaufania.
      Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
    2. Anno, grzybów się nie tylko najadłam, ale wręcz przejadłam. Mieliśmy ich pod dostatkiem - w sezonie świeże, a przez cały rok suszone. Nie zdążyliśmy ich nigdy przejeść i rodzice rozdawali sąsiadom.

      Usuń
  21. Witaj Anno!
    Doskonale pamiętam posty z ostatnich dwóch lat. Pokazywałaś wspaniałe zbiory Twojego Męża. Były tam przecudne prawdziwki, podgrzybki, borowiki...
    Może i mnie uda się kiedyś uzbierać tak dużo grzybów... Zawsze na Wigilię mam swoje. Wtedy wiem co jem.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łucjo, dziś mąż znów nazbierał mnóstwo grzybów, ocenił ich wagę na 10 kg. Dalej nie ma w naszych lasach borowików, przeważnie same podgrzybki. Nigdy jeszcze nie kupowałam grzybów, bo niezbyt wierzę grzybiarzom.
      Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń