Pokazywanie postów oznaczonych etykietą begonie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą begonie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 lutego 2015

W kolorze różowym i niebieskim

   Od wielu dni w moim mieście codziennie świeci słoneczko, jedynie wczoraj niebo było zachmurzone, jednak dziś znów było błękitne z pięknym paskiem różu wschodzącego słońca. Postanowiłam w tym poście umieścić na przemian kilka kwiatków różowych i kilka niebieskich, które będą symbolizować niebo podczas wschodu słońca.








   I teraz mam prywatne niebo niebiesko- różowe.

   Od mojej Anulki z Antwerpii dostałam krzew aktualnie kwitnący na żółto. Niestety, nie znam jego nazwy, choć może jest to wyjątkowo dorodna mahonia.


I drzewko obsypane białymi kwiatkami, przypominające magnolię.


   Jak widać, w Belgii już można znaleźć ślady wiosny, ale miejmy nadzieję, że niedługo dojdzie też do Polski.

WIOSNO, POŚPIESZ SIĘ, BO NIE MOŻEMY SIĘ CIEBIE DOCZEKAĆ.

czwartek, 28 sierpnia 2014

Najpierw grzyby, a potem wszystkiego po trochu

   W naszym mieście gruchnęła wieść, że w lasach pojawiły się grzyby, a że mój mąż to zapalony grzybiarz, więc natychmiast wsiadł na rower i pojechał niedaleko domu. Wrócił uradowany z dość obfitym plonem.


Niestety, na razie rosną same podgrzybki i rzadko kiedy kurki. Zawsze proszę męża, aby koniecznie sfotografował mi muchomorka, bo pałam sympatią do tych trujących grzybów, które nie udają żadnych innych, są po prostu sobą  i żaden niedoświadczony grzybiarz ich nie zerwie.


   Akurat ten okaz jest mało urodziwy, bo dopiero wykluwa się z mchu, ale jeśli nikt go nie zniszczy, to za kilka dni będzie ozdobą lasu. 

   W sobotę mąż wyprawił się  w pobliże działki i po trzech godzinach wrócił z takim koszykiem. Dodam, że mąż po powrocie z lasu prawie natychmiast czyści grzyby i na dodatek je liczy. Tych było 257 podgrzybków i dwa borowiki. Na wysyp borowików trzeba jeszcze poczekać.


Wszystkie już są w occie.

   Półtora tygodnia temu odwiedziliśmy moją jedyną przyjaciółkę, która mieszka w odległości 40 kilometrów od mojej miejscowości. Nie znam takiego drugiego człowieka, który by tak bardzo jak moja Jagusia (Jadzia) kochał zwierzęta.  W jej posiadłości znajdą miejsce wszystkie chore i porzucone przybłędy. Poniżej jest kocica zwana Mamunią i choć wygląda bardzo młodo, to już wychowała kilka miotów kociątek.



  Na tym drugim zdjęciu Mamunia przygląda się kundelkowi Łatkowi, który jest zakochany w Jagusi i nie odstępuje jej na krok. Gdy Jagusia siada, psinka kładzie się naprzeciw niej i nie spuszcza oczu ze swej pani. Szkoda, że na zdjęciu nie widać sympatycznego pyszczka.


   Na wiosnę kupiliśmy w markecie bardzo tanie begonie i niecierpki. Posadziliśmy je w donicach, ale przyszedł przymrozek i zwarzył nam akurat te kwiaty. Nie daliśmy za wygraną, nie wyrzucaliśmy kwiatów i proszę- odbiły się od dna. (Dodam, że są dwa czasowniki: ważyć i warzyć, więc napisałam poprawnie, choć mój słownik internetowy wskazuje na błąd ortograficzny).



   I na zakończenie zdjęcie jedynego słonecznika na naszej działce, który przypomina o jesieni.


ŻYCZĘ WSZYSTKIM CIEPŁYCH I SŁONECZNYCH DNI, A JESIEŃ NIECH NA RAZIE O NAS ZAPOMNI!