Na szczęście dziki już nie pojawiły się na działkach, może dlatego, że dziury w ogrodzeniu są już załatane. Jednak dalej grasują po mieście i mieszkańcy niektórych osiedli boją się wieczorem wyprowadzać psy, bo nie wiadomo, czy z krzaków nie wyskoczy jakaś dzika rodzinka.
Jednak nie o tym chciałam pisać. Najpierw zacznę pokazywać nowe kwiaty i na pierwszy ogień pójdą róże.
Nawet nie wiem, jakim przymiotnikiem można by określić ich kolor.
Wczorajsza wizyta na działce zaowocowała zdjęciami niesamowitych ostróżek, które w tym roku mają na łodyżce niezwykłą obfitość kwiatów.
Od ponad dwudziestu lat ostróżki rosną w tym samym miejscu, czyli przy płocie i dlatego mają naturalną podporę. Wokół nich krążyło kilka tłustych trzmieli, a jeden z nich dał się sfotografować.
Poniżej ostróżek rosną hosty (funkie) i na pewno niedługo pojawią się na nich piękne białe kwiaty.
Jednak największą ozdobą host nie są kwiaty, lecz liście. Nasze akurat są nieduże, okrągławe, okolone białymi obwódkami.
Dla zmiany koloru pokażę teraz czosnek ozdobny, który kwitnie na żółto i też zdobi naszą działkę już od ponad dwudziestu lat.
Nasz clematis, pod którym, na szczęście, nie ryły dziki, pięknie kwitnie i w pełni zasługuje na swą nazwę Błękitny Anioł.
Mąż stara się, jak tylko może, aby w każdym miejscu działki było czysto, bo zielsko na naszej wilgotnej ziemi rośnie jak szalone.
Proszę sobie wyobrazić, jak ciężko jest wyrywać zielsko spod złotego deszczu i malin, które jeszcze nie owocują. Na dodatek za nimi jest płot działki sąsiadów, więc trudno jest się dostać z drugiej strony.
Teraz przejdę do warzywnika, tak "zaoranego" przez dziki. W miejsce ziemniaków mąż posiał ogórki, które już dość gęsto wzeszły. W ich sąsiedztwie rośnie fasolka oraz sałata. Obok dość dobrze wzeszły kabaczki- ulubione warzywo naszego syna. Myślę, że również pokuszę się o usmażenie smacznych placuszków.
Tam, gdzie widać czarną ziemię między ogórkami, mąż ujrzał kopiącego pod ziemią kreta, więc pobiegł po łopatę i też zaczął kopać, ale niczego się nie dokopał, bo sprytne stworzonko dawno już uciekło.
Uwielbiamy fasolkę szparagową, więc gdy jedna wzeszła, mąż posadził następną. Jednak to wszystko będzie za mało na nasze apetyty i trzeba będzie kupować. Dodam, że już od tygodnia jemy własną rzodkiewkę.
Na zakończenie jeszcze moje ukochane irysiki, których kwiaty na drugi dzień przekwitają.
Niedługo zakwitną hortensje, na razie wyglądają tak:
Dodam, że przez ostatni miesiąc tylko raz padał niewielki deszcz, choć wiele prognoz pogody obiecywało nam co najmniej dziesięć razy burze.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ostróżka z trzmielem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ostróżka z trzmielem. Pokaż wszystkie posty
środa, 13 czerwca 2018
wtorek, 16 lipca 2013
Czyż nie są piękne?
Wiosną budziły nasz zachwyt pojawiające się kwiaty, bo bardzo byliśmy ich spragnieni. Teraz cieszymy się z każdego rozkwitającego lipcowego kwiatka. Oby kwitły jak najdłużej!
Na pewno nie opije się nektarem rozwaru, bo ten ma szczelnie zamknięte kwiatki, choć jeden z nich już niedługo pęknie i wtedy zaprosi trzmiela do swego wnętrza.
Nic nie wiem na temat tych uroczych zawilców, dopiero muszę o nich poczytać. Chciałabym, aby w przyszłym roku też znajdowały się w tym samym miejscu, ale jeśli nie przezimują, na pewno kupię nowe.
Trzmiel, nie bacząc na to, że ma za sobą aparat fotograficzny, opija się nektarem ostróżki. Ciekawa jestem, ile kwiatów musi odwiedzić, aby wypełnić dzienną normę.
Na pewno nie opije się nektarem rozwaru, bo ten ma szczelnie zamknięte kwiatki, choć jeden z nich już niedługo pęknie i wtedy zaprosi trzmiela do swego wnętrza.
Ta rudbekia przypomina mi kwiaty słonecznika.
Ta zaś nosi przydomek: błyskotliwa.
Ubiegłoroczna pelargonia przetrwała zimę na parapecie okna pokoju i teraz znów zdobi działkę, zaś jej potomstwo kwitnie w doniczkach w mieszkaniu.
Wiem, że ciężko przechowuje się w zimie te irysy, ale jeśli nam się to nie uda, to znowu wiosną kupimy cebulki, bo są piękne.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















