Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gazania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gazania. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 grudnia 2015

Kolorowo od D do I

   Chyba w całej Polsce jest szaro i smutno, dzień potężnie się skrócił, bo o 8 godzin i 26 minut. Chyba dlatego nasz sejm pracuje przeważnie w nocy. Wszyscy pragniemy kolorów, bo bez nich może ogarnąć nas chandra. dlatego kontynuuję moje kwiatowe abecadło. 
   Na literę "d" mam dalie w dwu kolorach, ale umieszczę różową, bo pomarańczowa zbyt często gościła na mym blogu.

 
   Literę "e" reprezentuje jedynie kwiat cięty, eustoma, którą mąż dostał na urodziny.


   Z literą "f" jest już lepiej, bo mam cztery rośliny:


facelia dzwonkowata


forsycja


fuksja


funkia

   Gazania i goździki to jedyne dwa kwiaty na literę "g".



Hiacynty i hortensje  pokazują, jakie mogą być piękne kwiaty na literę "h".



Na literę "i" mamy tylko iksję i irysy.



   Szkoda, że nigdy nie liczyłam, ile rodzajów kwiatów przewinęło się przez naszą działkę, a muszę stwierdzić, że było ich bardzo dużo.  Niestety, nie wszystkie cebulowe kwiaty mogą przezimować w naszym klimacie, zaś jednoroczne, jak sama nazwa wskazuje, są na działce tylko przez jeden rok.

sobota, 31 października 2015

Żółte, pomarańczowe i czerwone, ale nie jesienne liście

   Moja awersja do jesieni jest chyba powszechnie znana. Przedwczoraj przyglądałam się kolorowym liściom dębów rosnących przy mojej ulicy i zastanawiałam się, kiedy skończy się ich żywot. Dziś widzę, że już niedługo, bo wystarczy, że powieje silniejszy wiatr i opadają. Dlatego wolę żywe kwiaty, których nigdy nikomu nie pozwalam zrywać. Po co mi krótkotrwały bukiet w wazonie, skoro nie postoi długo. Teraz wybrałam moje kwiaty w kolorach typowych dla jesiennych liści.


Cynia nie pachnie, ale za to długo kwitnie i jest wspaniałą ozdobą.


Dalia wprawdzie zwiastuje jesień, ale jaka jest urzekająca. 


Gazania aż wyszła ze swego miejsca, aby zwrócić na siebie uwagę.


Dwa czerwone, delikatne maczki, które zachęcają do zanucenia znanej pieśni.


 Pigwowiec, z którego owoców mąż zrobił nalewkę.


 Delikatnie żółta róża, która uśmiecha się do wszystkich.


Żonkile, na które będę czekać najkrócej, bo tylko do kwietnia.


Pomarańczowe aksamitki, które długo cieszą nasze oczy.

   A na koniec też coś pomarańczowego, a właściwie rudego, co nie jest kwiatkiem, ale pięknie wygląda.


To biedna ruda sierotka, która pierwsze swoje dni przeżyła w wysokim pudle w towarzystwie myszki, aby jej nie było smutno.  W pudle co jakiś czas była zmieniana litrowa butelka z ciepłą wodą, aby maleństwo miało się do czego przytulić podczas snu.


 Kochany Rudasek był tak ciekawy świata, że najwyższe pudło by go nie powstrzymało przed wyjściem i zwiedzaniem nieznanego mu pokoju.
Nie, Rudasek nie został u nas, bo musielibyśmy wybierać między kociątkiem a synem alergikiem, który kichał na sam widok jakiekolwiek zwierzątka z wyjątkiem szynszyli. Znalazła się wielbicielka rudych kotków i nasza sierotka znalazła dobre miejsce do życia.