Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łubin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łubin. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 grudnia 2015

Niedługo zima, a u mnie kwiaty od J do M

   Cieszyłabym się, gdyby cała zima była taka pogodna i słoneczna jak dzisiaj. Dzień jest krótszy od najdłuższego o 8 godzin i 43 minuty, ale już niedługo, bo zaraz zacznie się wydłużać.
   Dzisiejsze słoneczko na zachodzie Polski pasuje do kwiatów, które zamierzam przypomnieć.


Tylko raz wyhodowałam JASKRY ze śmiesznych nasionek, wyglądających jak pazurki. Chyba więcej się na to nie pokuszę, kupię gotowe.


JAŚMINOWIEC  zawsze będzie mi się kojarzył z wyprawami nad rzekę, która płynęła w pobliżu mojej rodzinnej wioski.


KALINA wyrosła z niewielkiego krzywego krzaczka.


KONWALIE  przypominające o Dniu Matki.


Tegoroczny KĄKOL, który prawie zatonął w innych kwiatach. 


KUKLIKI o pięknej barwie.




Prześliczne LILIE i LILIOWIEC, którego już nie mamy, bo mąż niechcący go wykopał i wyrzucił na kompostownik.


Mój ukochany skromny kwiatuszek, LOBELIA.


  ŁUBIN, który nie wiadomo skąd się wziął pod płotem rancho sąsiada.

 

MACZKI kojarzące się Polakom  ze zdobyciem Monte Cassino.


MARGERYTKI mające tyle lat, ile ma nasza działka.

   Aż nie chce mi się wierzyć, że aż tyle gatunków kwiatów rośnie lub rosło na naszej działce. Każdy kwiat kojarzy mi się z kimś lub z czymś.

ŻYCZĘ WSZYSTKIM BLOGOWYM PRZYJACIOŁOM RADOSNYCH ŚWIĄT I PIĘKNEJ POGODY.

   ŻYCZĘ WSZYSTKIM

sobota, 6 czerwca 2015

Pachną i zdobią

   Nareszcie zakwitły piwonie, piękne i dostojne kwiaty, które wokół siebie rozsiewają niesamowitą woń. Ilekroć je wącham, zastanawiam się, czy nie kupić perfum o tym zapachu. Sprawdzałam w internecie, czy takie w ogóle są i byłam mile zaskoczona, bo wiele firm je wytwarza. Mamy piwonie różowe, które najbardziej mi się podobają, następnie bordowe i białe, ale te dwa ostatnie kolory na razie mają pączki, za to różowe są w pełni rozkwitu.




   Jak widać, nasze piwonie mają jeszcze mnóstwo pączków, więc długo będziemy cieszyć się ich zapachem i kolorem.
   Zaczęły też kwitnąć czerwone maki, które zawsze będą mi się kojarzyć z tymi na Monte Cassino.  Gdy byłam dzieckiem, nauczyłam się piosenki o czerwonych makach, bo tatuś gdzieś zdobył płytę i często jej słuchałam. Gdy składałam kwiaty na grobach Polaków poległych na Monte Cassino, ze łzami w oczach nuciłam sobie tę pieśń.



   Na pewno na wzgórzu, które zdobyli polscy żołnierze, rosły polne maki, ale to mi w niczym nie przeszkadza.
   Pod płotem "rancza" sąsiada przy naszej alejce wysiał się łubin i to aż w trzech kolorach.




   "Ranczem" nazywamy teren, który kupiła córka pani Bogusi i pana Stefana, ale po pewnym czasie znudziła jej się praca na dużym terenie, a jej rodzice ledwo zdołają uprawiać swoją działkę, dlatego "ranczo" jest zarośnięte trawą.
   Cieszę się, bo zaczęły kwitnąć róże, których nie mamy zbyt wiele, ale trochę ich jest.


   Kwiaty, które posadziliśmy w donicach, mają się dobrze, a szczególnie moje ukochane lobelie, które w gruncie by zmarniały.


   Begonia też ma się dobrze i nawet chłodne majowe noce jej nie zaszkodziły.


   Tak bym chciała, aby wiosna nigdy się nie skończyła.