czwartek, 24 października 2013

Nasza brzoza

   Jeśli ktoś interesuje się polityką, to wie, że najsłynniejszym obecnie drzewem w Polsce jest brzoza ze Smoleńska. My na działce też mamy brzozę i to wyhodowaną "od małego" przez mojego męża. Wiele lat temu między krzewami czarnej porzeczki wyrosło maleństwo z delikatnym pniem i listkami. Mąż poczekał, aż maluszek podrośnie i za zgodą sąsiada posadził je na granicy między naszymi działkami. Nie wiadomo kiedy z maleństwa wyrosło potężne drzewo, którego gałęzie przeszkadzały rosnącym pod nim iglakom. Mąż co roku wchodził na drabinę i podcinał zwisające gałęzie. Wreszcie zdecydował się ściąć wierzchołek, co zrobił z narażeniem życia, bo wierzchołek był bardzo wysoko. Brzozie to obcinanie nie zaszkodziło, dalej sobie rośnie, na szczęście tylko przez kilka godzin rannych rzuca cień na naszą działkę, po południu cień już nie sprawia kłopotów.
   A oto bohaterka mojego postu, nie ma czubka, ale nie ściął go żaden samolot, tylko mój mąż.




   W tej chwili działka jest bardzo biedna, smutna, poza kotami nic nie cieszy oczu. Oto wierny Czarnuszek, który lubi nas odwiedzać i spędzać z nami czas. To chyba jedyny kot, który nie ucieka z naszej działki, gdy już się naje.


Będzie ze swymi towarzyszami przybiegał na działkę przez całą zimę i czekał na pełną miseczkę.

20 komentarzy:

  1. :) Aniu, całe szczęście, że to Twój mąż jest winien, a nie jakiś niebezpiecznie lądujący samolot.
    Brzozy wysoko rosną, gdyby nie takie działania, działkowicze musieliby zrezygnować z niektórych drzew, a tak to jest jakieś wyjście. U mnie przed domem rośnie brzoza, obopólna sympatia nas łączy, ja ją podziwiam, a ona daje mi pozytywną energię:).
    Pozdrawiam ciepło*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu, moja siostra bardzo lubiła chodzić do lasu i przytulać się do brzozy. Ja tego nie robię, bo nie mam dostępu do naszej brzozy, gdyż dokoła jest obrośnięta iglakami.
      Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  2. Klik dobry:)
    A na niektórych działkach kolorowo od marcinków. To chyba ostatnie kwity przed zimą. Przecudnie wyglądają.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My pod jednym z płotów mamy rząd drobnych fioletowych chryzantemek, jednak też powinniśmy posadzić marcinki, bo kwitną wtedy, gdy prawie już żadne kwiaty nie kwitną.
      Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  3. Z tą brzozą wiadomo co się stało, ale ze smoleńską, brak winnego. Jeszcze jest zielono u Ciebie, ale reszta ogrodu zaczyna być smutna. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gigo, ja wierzę w ustalenia komisji Millera i Laska i wiem, że o brzozę zahaczyło skrzydło Tu 154 M.
      Gdyby nie iglaki, to na działce poza trawą nie byłoby żadnej zieleni.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Każdy ma taką brzozę, na jaką sobie zasłużył. Macierewicz i jego spółka, mają złamaną. Twoja jest cudna, bo sami ją wyhodowaliście i sami ścinaliście czubek. Trzeba wysłać ją temu panu, może stwierdzi, że jednak to samolot narobił Wam szkody i zamiast uszkodzić "tamtą", uszkodził Waszą. Wynajmie ekspertów i udowodnią. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Loteczko, eksperci Macierewicza udowodnią wszystko, bo wystarczy wziąć puszkę po piwie i parówkę, aby było jasne, że na tupolewie był wybuch.
      Życzę miłej soboty i niedzieli.

      Usuń
  5. Rano u nas padał solidny deszcz, a to dzień imienin mojej mamy więc trzeba było zapalić znicze. Wyjechaliśmy z domu, wycieraczki nie mogły nadążyć z wycieraniem wody. Teraz świeci słońce i jest cieplutko. Taki bigos w przyrodzie powoduje lekkie kołatanie serducha. Pozdrawiam serdecznie. Pilnuj brzozy, bo może nadlecieć samolot. Całuski na dobre popołudnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Loteczko, u nas pogoda jest dość przyzwoita, lecz wczoraj wszystko mi doskwierało ze względu na tę wichurę. Dziś jest ładnie, ciepło, ale znowu gdzieś w Skandynawii szykuje się huragan i również to odczuwam.
      Nad naszą działką często przelatują Boeingi z zagranicznych lotnisk i szybowce z pobliskiego lotniska, a także helikoptery. Kiedyś sfotografowałam szybowca, ale na zdjęciu go nie zobaczyłam, zresztą tak samo jest z gromadami ptaków- nie widać ich na fotce.
      Cieplutko pozdrawiam.

      Usuń
  6. Nie wiem, czy powinnaś publicznie pisać, że mąż jest specjalistą w przycinaniu brzóz ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tanyu, nawet o tym nie pomyślałam, ale to na pewno nie mój mąż odłamał gałąź słynnej brzozy.

      Usuń
  7. I w moim ogrodzie coraz smętniej. Jeszcze słońce usiłuje ożywić przyrodę, ale to na niewiele się zdaje. Mam i ja obok tarasu brzozę, szczepioną na pniu. Jest piękna, choć około 2,5 m wysokości. Brzozy to piękne drzewa. Piękna jest też rosnąca z drugiej strony tarasu wierzba mandżurska. A kotów nie mam. Na szczęście, bo nie przepadam......Pozdrawiam Aniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anulko, też mieliśmy brzozę mandżurską, ale podczas jednej z wichur niebezpiecznie się pochyliła, Więc mąż skrócił jej gałęzie i tego brzoza nie przeżyła, trzeba było ją wykopać.
      Nie możesz mieć kotów ze względu na Waszego pięknego psa, tego by Wam chyba nie darował;)
      Serdeczne uściski.

      Usuń
  8. TAK JAKOS MI SIE WYDAJE , ZE TO ALUZJA ALBO CÓŚ DO CZEGÓŚ. pANI pROFESÓR - MAM KOMPUTRA. sIE CIESZE , ALE NIE CHCE ZAPEZYC...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że nie wiesz, jak wyłączyć caps locka w swoim naprawionym laptopie;) Ten klawisz masz po lewej stronie klawiatury.
      Oczywiście, że to aluzja albo jak mówiła moja koleżanka ze studiów- żaluzja.

      Usuń
  9. Ja myślę, że taka brzoza może znakomicie osłonić delikatniejsze rośliny od palącego, letniego słonka. Ja jestem miłośniczką - nie mylić z ekspertem, ha,ha... - drzew wszystkich, a brzozy w szczególności. Każda brzoza to dla mnie najpiękniejsze drzewo. Myślę, że nie zaszkodziło jej to przycięcie, rozkrzewi się jedynie i będzie dawała więcej cienia.
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Jolu, akurat ta brzoza nie jest najfortunniej posadzona, bo przeszkadza iglakom i jaśminowi. Moja siostra lubiła przytulać się do różnych drzew, a w szczególności do brzóz w lesie.
    Po południu brzoza rzuca cień na altankę.
    Gorąco pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. my mamy brzozę posadzoną w ubiegłym roku, więc jeszcze nie jest bardzo duża.
    natomiast droga po przeciwnej stronie sadu jest wysadzona na zmianę świerkami i brzozami. one wcześnie puszczają listki, ale i wcześnie żółkną.
    bardzo lubię brzozy.
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ewo, wczoraj napatrzyłam się na żółknące brzozy, gdy jechałam do rodzinnej wsi.
    Wasza brzoza szybko Wam urośnie, nawet nie zauważysz kiedy. Tylko pilnujcie dolnych gałęzi i zawczasu podcinajcie.
    Gorąco pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń