Nasza działka, która przez okrągły rok jest mokra, w tej chwili jest wręcz przemoczona. Mimo wszystko przyroda się nie poddaje i choć kwiaty nieco zmarniały, to jednak kwitną.
Nie wiem, czy będziemy mieć pociechę z azalii, która najprawdopodobniej zmarzła w jakąś mroźną noc. Dla porównania dodam zdjęcie azalei przysłanej mi przez moją uczennicę z Belgii.
Mimo że to prawie ta sama roślina co nasza azalia, to jednak widać ogromną różnicę w ilości i kolorze kwiatów. Ten róż aż razi w oczy.
Możemy się cieszyć bieluchnymi narcyzami, które nad podziw szybko zakwitły i roztaczają upojny zapach.
W aroniach zakwitło mnóstwo błękitnych niezapominajek. Nikt ich tam nie siał, ale widocznie wiatr przyniósł nasionka.
Zaczęły też rozwijać się tulipany, mimo że cebulki były wykopane, przesuszone i znów trafiły do ziemi, to już nie są takie dorodne, jak były rok temu.
Cieszę się, że przeżyły te bardzo wysokie tulipany, choć również w ubiegłym roku były ładniejsze. Jak widać, niedawno skoszona trawa już odrosła i znów czeka nas koszenie.
Pomiędzy tulipanami i pierwiosnkami widać listki konwalii, która powinna zakwitnąć na Dzień Matki.
Obok piwonii zakwitły duże kwiaty zawilców, które dostaliśmy chyba dwa lata temu od jednego z sąsiadów.
Mąż pomalował nasz wiatraczek, bo już była na to pora, ale wydaje mi się, że farba jest zbyt ciemna i długo się nie przyzwyczaję do tego koloru.
Taką samą farbą jest pomalowany płotek od strony sąsiadów. Dodam, że płotek został zrobiony podczas tej wiosny, bo poprzedni już ledwo żył.
W trakcie zimnych dni mąż przynosił mi do domu tulipany i tym sposobem jest ich mniej na działce.
Według męża, ten dziwnego kształtu tulipan miał się przewrócić na zagonku, dlatego go ściął.
Serwetki, na których stoją wazoniki, to prezent od blogowej przyjaciółki . Loteczko, życzę Ci szybkiego powrotu na blogi. Owe serwetki chronią meble przed zamoczeniem wodą.
WITAJ PRAWDZIWA WIOSNO!
Życzę wszystkim

























