Po krótkotrwałej złotej jesieni zaczęła się ta szara, wstrętna, mokra i zamglona. Właśnie dlatego nigdy nie cieszę się z jesieni. Na naszej działce jest mokro, aż strach na nią wejść. Nawet nie ma czego sfotografować. To zdjęcie zostało zrobione ponad dziesięć dni temu.
Mąż uparcie jeździł na grzyby i zawsze coś tam znalazł. Znowu stół w kuchni był zajęty przez grzyby. Ususzył chyba pięciolitrowy słój.
Dlatego wolę patrzeć na róże pani Janki, których jeszcze nie pokazywałam na blogu. Oczywiście są to jeszcze letnie róże.
Miejmy nadzieję, że zima zbytnio nie da nam się we znaki, jakoś ją przeżyjemy i znów będziemy cieszyć się widokiem przepięknych krzewów różanych.
sobota, 17 października 2015
niedziela, 4 października 2015
Czym zaczyna się jesień?
Według Juliana Tuwima jesień zaczyna się mimozami, ale tych w Polsce brakuje. Dla mnie jesień zaczyna się mglistymi porankami, zapachem palonych liści, krótszymi dniami.
Na naszej działce też czuje się zapach palonych liści i wszelkich odpadków, gdy mąż przekopuje warzywnik.
Prawie cała działka jest już przygotowana do zimy, niewiele zostało do zrobienia. Aż robi się smutno, gdy patrzy się na uschłe kwiaty hortensji, puste miejsca po kwiatach.
Na szczęście, patrząc z daleka, można pomyśleć, że jeszcze jest lato.
Obawiam się, że ta róża jest już ostatnią, która zakwitła.
Nie wiem, co oznacza kwiat forsycji, który zakwitł w końcu września. Chyba nie zwiastuje mroźnej zimy?
Cieszy piękny słonecznik , bo będą jego ziarenka wyskubywać wróbelki lub sikorki.
Mąż oczywiście "poluje" na grzyby, których nie można znaleźć. Za to w pobliskim lesie wyrósł piękny muchomorek, który ubarwia las.
Ciekawie wygląda też pieniek obrośnięty opieńkami, których nigdy nie zbieraliśmy, choć rzekomo są jadalne, ale wolimy nie ryzykować.
Poniżej garstka jadalnych grzybów, które udało się znaleźć.
Na koniec rzut oka na wysprzątaną działkę i czarno- białego kota, który przygląda się pracy mojego męża.
Życzę wszystkim ciepłej i słonecznej niedzieli.
Na naszej działce też czuje się zapach palonych liści i wszelkich odpadków, gdy mąż przekopuje warzywnik.
Prawie cała działka jest już przygotowana do zimy, niewiele zostało do zrobienia. Aż robi się smutno, gdy patrzy się na uschłe kwiaty hortensji, puste miejsca po kwiatach.
Na szczęście, patrząc z daleka, można pomyśleć, że jeszcze jest lato.
Obawiam się, że ta róża jest już ostatnią, która zakwitła.
Nie wiem, co oznacza kwiat forsycji, który zakwitł w końcu września. Chyba nie zwiastuje mroźnej zimy?
Cieszy piękny słonecznik , bo będą jego ziarenka wyskubywać wróbelki lub sikorki.
Mąż oczywiście "poluje" na grzyby, których nie można znaleźć. Za to w pobliskim lesie wyrósł piękny muchomorek, który ubarwia las.
Ciekawie wygląda też pieniek obrośnięty opieńkami, których nigdy nie zbieraliśmy, choć rzekomo są jadalne, ale wolimy nie ryzykować.
Poniżej garstka jadalnych grzybów, które udało się znaleźć.
Na koniec rzut oka na wysprzątaną działkę i czarno- białego kota, który przygląda się pracy mojego męża.
Życzę wszystkim ciepłej i słonecznej niedzieli.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















