Jednak jak się oprzeć tylu grzybom?
Zdjęcie może niezbyt wyraźne, ale jeśli się dobrze przyjrzeć, to można policzyć podgrzybki rosnące w niewielkiej odległości od siebie.
A teraz pojedyncze podgrzybki:
Jak widać, nie są to już młodziutkie grzyby do octu, tylko do ususzenia. Ciekawe, że nikt wcześniej ich nie znalazł.
A CO NA DZIAŁCE?
A na działce jesień, której ja na pewno nie zapraszałam! Mąż postanowił wykarczować wiele drzew owocowych, bo już nie chcą rodzić owoców, a jeśli je mają, to są byle jakie. Pod piłę poszła wielka czereśnia, dwie nieduże jabłonki, jedna śliwa i jedna wiśnia. Od razu zrobiło się jaśniej i przejrzyściej. Teraz zastanawiamy się, co posadzić w tych miejscach.
Obcięty już jest przewrócony przez wichurę milin i wygląda jak półtora nieszczęścia. Pod nim zniszczone warzywa.
A może tak poszukać jakichś kolorków, bo przecież to jeszcze nie jest listopad?
To śliczne słoneczko świecące na działce, to nagietek, a obok niego bliźnięta nagietkowe:
Jak dobrze, że natura przewidziała jesienne kwiaty! Kwitnie jeszcze niecierpek, który w maju oparł się przymrozkom.
W przyszłym poście chyba umieszczę zdjęcia kwiatów stojących na parapecie w mieszkaniu, bo najprawdopodobniej już nie będzie czego fotografować na działce.









