Gdy deszcz skończył padać, można było co nieco obejrzeć. Na zawilcu japońskim pojawiła się wygłodniała pszczółka, która z zapałem żywiła się nektarem.
Zdjęcia, które umieszczam poniżej, przypomniały mi fragment wiersza Juliana Tuwima "Rwanie bzu":
"Pachnie kropliste po uszy
I ptak się wśród zawieruszył".
I ptak się wśród zawieruszył".
Wprawdzie to nie bez i nie ptak, ale sytuacja podobna.
Zdjęcia nie są najlepszej jakości, bo zrobione przez płot sąsiadów. Ciekawa jestem, czy to ta sama rusałka, która żerowała na naszych liatrach. Widocznie ten gatunek motyla lubi kolor różowy.
Przez płot mąż też sfotografował pszczółkę na dalii sąsiadki, bo pani Tola ma cały zagonek kwiatów przy naszym płocie.
Wiem, że deszcz jest bardzo potrzebny rolnikom, ale niech się trochę zlituje i przestanie nam zatapiać działkę.











