Najprawdopodobniej po przekwitnięciu przesadzę ją w inne miejsce, bo wiosną nigdy nie wiadomo, co w którym miejscu jest posadzone.
Cieszę się, że liliowiec dalej kwitnie. Wyczytałam, że to mało wymagająca roślina, która nie dość że rośnie w każdej ziemi, to jeszcze bardzo długo kwitnie.
Przynajmniej do jesieni pszczółki będą miały się czym pożywiać.
Cieszę się, że zaczęły kwitnąć cynie, których nie miałam w ubiegłym roku, choć mąż się zarzekał, że na pewno je posiał. I jak tu wierzyć mężowi?
Moje oczy cieszą białe margerytki, które, jak już kiedyś pisałam, od wieków rosną pod płotem.
Jak widać, lato obfituje w różowe kolory, więc aby dalej było różowo, to proszę zobaczyć butlę z winem z tegorocznej czerwonej porzeczki.
To był stan przed dodaniem drożdży winnych, teraz większość owoców podniosła się do góry i w kuchni rozlega się głośne bulgotanie. Ciekawa jestem, co mąż zrobi, gdy dojrzeje aronia. Chyba tylko nalewkę.





