Na działce nowymi kwiatami są tylko pomarańczowe dalie, które dostałam od jednej z sąsiadek. Tradycyjnie rosną w otoczeniu ślazówek, które wzeszły dość mizernie.
Doszłam do wniosku, że lato lubi różowe i pomarańczowe kolory.
Wśród różowych ślazówek od czasu do czasu pojawiają się też białe.
I dobrze, bo przynajmniej nie jest zbyt różowo.
Pięciornik oplótł duży kamień.
Inny z kolei pozuje na tle białej hortensji, która już bardzo długo kwitnie.
Kwiat jednego dnia, czyli tygrysówka pawia przed przekwitnięciem pokazuje swoje nakrapiane wnętrze. To właśnie ono mnie urzekło do tego stopnia, że co roku kupuję nowe cebulki.
Prawie codziennie podjadam malinki, które przeszły też na stronę działki sąsiadów, ale pani Tola nie ma o to pretensji, wręcz przeciwnie.
Na działkę codziennie przybiega kocica- matka, która dalej skrzętnie ukrywa swoje małe.
Tu, już najedzona, wygrzewa się na ciepłych płytkach.
Na działce sąsiada czeka jej roczny syn, aby dokończyć resztki jedzenia zostawionego przez matkę.
Nie pozwolił podejść do siebie zbyt blisko, więc zdjęcie jest mało wyraźne.
Zapomniałabym, że zakwitły też słoneczniki, których nie będziemy zrywać, niech służą za pokarm różnym ptaszkom. Na razie ich nektar zbiera ta pracowita pszczółka.
I na zakończenie tego postu zaprezentuję tęczę, która pojawia się prawie po każdej ulewie.
Tęcza zajmuje tak ogromny kawał nieba, że nigdy nie udało mi się sfotografować jej w całości.





















