Nie wiadomo, jakie to ptaszki są rodzicami tych dzióbków otwartych na całą szerokość, ale może się kiedyś dowiemy.
Na działce dalej jest kolorowo; pod płotem zakwitły funkie, które są śnieżnobiałe i wyglądają bardzo delikatnie. Kiedyś Ryszard z Poznania przysłał mi zdjęcia różnych gatunków funkii, ale nie umieściłam ich na blogu, bo nie kwitły.
Zawsze chciałam mieć na działce hortensje i dzięki pani Toli mam dwa gatunki: jeden kwitnie na biało, drugi na różowo. Rozsadziliśmy je w różnych miejscach działki i dzięki temu przez cały lipiec będziemy się nimi cieszyć.
Jeden z sąsiadów obiecał dać mi niebieską hortensję, ale długo nie było go na działce, więc musiałam obejść się smakiem. Na jesieni sąsiad stwierdził, że sama powinnam wejść na jego działkę i sobie wykopać, ale nigdy mi się nie zdarzyło, abym bez wiedzy właściciela chodziła po czyjeś działce.
Róże wysokopienne trzeba było pościnać, bo już częściowo przekwitły, choć mają one zwyczaj kwitnąć jeszcze raz, jednak już nie tak obficie. Za to kwitną róże będące singlami, jak np. ta cudowna czerwona królowa kwiatów.
Na koniec kocica matka ze swym wyrośniętym synem, który przy matce jest bardziej odważny i potrafi patrzeć prosto w obiektyw.
Ciekawa jestem, o czym te futrzaki rozmawiają w swoim języku.







