Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jarzębina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jarzębina. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 września 2013

Jarzębino czerwona, czy zwiastujesz jesień?

   Niby w kalendarzu jest jeszcze lato, ale jesień już stoi na progu i wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że niedługo go przekroczy. Takim progiem jest dla mnie jarzębina rosnąca na moim osiedlu, którą sfotografowałam w drodze powrotnej od fryzjerki.


Pamiętam, że jako dziecko zrywałam ją, aby zrobić korale, które jednak szybko traciły swój żywot. Może gdybym wiedziała, jak się robi jarzębiak, to zrobiłabym go. Na pewno dłużej by przetrwał niż korale, bo jestem kompletną abstynentką.
   W moim domu nie będzie jarzębiaku, ale pojawi się aroniówka w postaci nalewki i wina, bo nasza aronia już dojrzała i czeka, aby ją mąż spożytkował.

   Warzywniak już sprzątnięty i zamiast ziemniaków, sałaty, fasolki i rzodkiewki pojawił się poplon, który nawet zaczął już kiełkować. Poza tym na naszych działkach nic nowego się nie dzieje. Owszem, w sobotę były dożynki, ale nigdy na nie nie chodzimy, więc nasze porcje alkoholu i pieczonego kurczaka wypili i zjedli nasi sąsiedzi.

   Kiedyś wspominałam o zielonej róży pani Janki, ale gdy chciałam ją sfotografować przez płot, okazało się, że sąsiedzi ją poobcinali i nawet nie wiem, z jakiego powodu, bo nie było ich na działce. W to miejsce umieszczę zdjęcia bukietu zielonkawych róż, jakie dostał mój mąż na imieniny. Podobają mi się, bo są dość okazałe, jednak mają ten mankament, że nie pachną.