W poprzednim poście pisałam, że na liatrze nie ma motylków, a tu proszę, po dwóch dniach się zjawiły. Na początku każdej wiosny widzę cytrynki, które jak szalone latają nad moją działką i nawet na moment nie przysiądą a jeśli już, to na gołej ziemi ze stulonymi skrzydełkami i nie można ich zobaczyć w obiektywie.
Liatra wystarczająco się rozwinęła, aby przywabić motyle i to nie tylko cytrynki, ale też rusałki, choć te są słabo widoczne i bardzo czujne. Nie można zbyt blisko do nich podejść.
Pierwszy raz widzę motylka na ślazówce.
Szkoda, że tylko cytrynek w oddali rozłożył skrzydełka, a ten bliżej nie chciał tego zrobić.
Na hortensji nigdy nie siadają żadne owady, ale tą białą muszę się pochwalić, bo wygląda rewelacyjnie jak zaspa śniegu.
Na każdy kwiat przychodzi jego kolej, teraz przyszła na rozwar. Niedługo bąbelki zaczną po kolei pękać i będą otwierać się kwiaty.
Na koniec, aby nie być gołosłowną, pokażę rusałkę, ale nie wiem czy to rusałka admirał, czy rusałka pawik.







