Najpiękniejsze były drzewa pokryte białym puchem, który okrywał gałęzie, dopóki nie przyszedł wiatr i nie poniósł śniegu hen daleko.
Trzeba było wybrać się na działkę, aby nakarmić koty. Oczywiście pojechał mąż, który zostawił samochód przed tą górką, bo za nią jest bardzo ostry i śliski zakręt.
Zanim dotarł do altany, już czekało na niego stadko głodnych kotów. Na szczęście na tarasie nie było śniegu i natychmiast można było nasypać jedzenie do miseczek. Koty jadły, a mąż odgarniał śnieg sprzed altany.
Jak widać, śniegu było sporo. Gdy koty się najadły, jeden z nich pozwolił się sfotografować.
Nie mam pojęcia, gdzie podziały się małe kotki, możliwe, że jacyś wielbiciele kotów zabrali je do domów.
A oto, jak wygląda działka w zimowej szacie.
To ujęcie najbardziej mi się podoba, a to ze względu na wysoki iglak, który wygląda jak bożonarodzeniowa choinka.
Temu iglakowi też nie można ująć urody.
Już od kilku dni nie pada śnieg i zrobiło się brzydko. Temperaturę mamy dziś dodatnią, a dzień jest dłuższy o 48 minut. Już bliżej do wiosny i przebiśniegów.

















