A teraz to, co aktualnie jest najpiękniejsze na naszej działce- mianowicie różowe lilie azjatyckie- wsadzone do ziemi na wiosnę. Znów nie wiem, które zdjęcia wybrać, bo wszystkie lilie są piękne.
Staram się obok nich nie przechodzić, bo trudno potem doczyścić pobrudzone pyłkiem ubranie.
Ich kielichy są wyjątkowo okazałe, zaś płatki kwiatów wygięte.
Te rosną w towarzystwie słonecznika i niedużej borówki amerykańskiej.
Resztę zdjęć tych cudownych lilii zachowam na czas zimowy. A teraz kwiat, który kojarzy się z jesienią, choć, jak wyczytałam, już są gatunki, które potrafią kwitnąć pod koniec wiosny. Nasze astry, które są poflancowane w różnych miejscach działki, należą do astrów chryzantemowych. Zachwyciły mnie ich zdjęcia na opakowaniu z nasionami i dlatego właśnie takie wybrałam. Na razie nie kwitnie ich zbyt dużo, ale widocznie dwie były takie "wyrywne".
Dziwne, że pąki są białe, a kwiat różowy.
A teraz słonecznik, który też kojarzy mi się z jesienią. Podejrzewam, że ptaszki będą miały uciechę z jego nasion. Dodam, że wszystkie kwiaty w tym poście zostały sfotografowane dzisiaj.
Jeszcze kwitną róże, choć upały na pewno porządnie dały im się we znaki.
Zupełnie zapomniałam, że mamy białą różę, a tymczasem proszę... jest i nawet zakwitła.
Te róże swym kolorem wpisały się w kolory lilii i astrów.
A teraz, aby nie było tak kwiatowo i różowo, proszę obejrzeć czarno- białego kota. Jest to dość stare kocisko, którego dawno nie widzieliśmy, widocznie chodził po lesie opodal działek. Niestety, jest zaniedbany i wychudzony, ale podejrzewam, że niedługo mąż go odpasie.
Tu zastanawia się, czy warto podchodzić bliżej.
Tu jeszcze trochę jest nieufny.
A tu już jest niedaleko miseczki z wątróbką.
Synoptycy zapowiadają, że te afrykańskie upały mają potrwać do 20 sierpnia. Może damy radę wytrzymać, bo jak mówi niezrównana Maria Czubaszek: "To nie jest pogoda dla białego człowieka".


























