Szesnaście kilometrów od mojej miejscowości w niewielkim miasteczku na przełomie XIX i XX wieku ktoś wybudował taki ni to pałacyk, ni to zameczek. Kilka lat temu miałam okazję wpatrywać się ten budynek, bo leżałam w szpitalu znajdującym się naprzeciwko. Nawet go naszkicowałam, a gdy pielęgniarka zobaczyła mój rysunek, powiedziała, że po wojnie było tam piękne przedszkole. W tym czasie, gdy patrzyłam na ten budynek, nie wyglądał on zbyt ciekawie, bo zaczynał popadać w ruinę. Wreszcie ktoś go kupił i doprowadził do takiego stanu, jak widać na zdjęciu. Nie mam pojęcia, kto wpadł na pomysł, aby wybudować takiego dziwoląga z basztą i blankami. Jednak wyróżnia się na tle innych budynków.
Zdjęcia umieszczam na dowód tego, że i u mnie jest zima, choć dziś było pięknie, cały dzień świeciło słoneczko, a temperatura dochodziła do +6 stopni, zaś dzień był dłuższy o jedną godzinę i dwadzieścia dwie minuty od najkrótszego.
**********
Od zawsze podobały mi się łąkowe kwiaty o pięknej nazwie firletki, o dziwo, kiedyś same zasiały się na naszej działce, dziś sprawdziłam w internecie, że są to firletki poszarpane, które pamiętam z dzieciństwa.
Wydaje mi się, że na działce mamy też firletki chalcedońskie, choć myślałam, że to pysznogłówki, bo niewiele się od siebie różnią.
To te bladoróżowe kwiatki.
A tu inne kwiaty rosnące na narożniku z ogromnymi kamieniami.
Już nie mogę doczekać się, kiedy taka gęstwina znowu wyrośnie na naszej działce.











